Wczoraj byłam u lekarza o dziwo jakiś miły był, może dlatego, że widzieliśmy się ostatni raz w tej ciąży (dał mi L4 aż do rozwiązania) i życzył udanego rozwiązania. No takiej miłej atmosfery nie spodzipo jego słynnych 5 min. jakie poświęca na pacjentkę, a tu proszę:-)
A więc dziewczyny wybywamy z Paulinką do domowego SPA (jak to ostatnio ujęłam) ...
Do czasu ewałam się, znając jego gburowatość i podejście sądziłam, że zostanę wykopana z gabinetu porodu jak i na okres połogu pod swe opiekuńcze skrzydła przyjmują nas moi dziadkowie. Będziemy miały swój pokoik, jak to mówią ciasny ale własny. Gdyby przyszła godzina "zero" zostanę oddelegowana do szpitala, to od nich raptem 20 min. piechotką. Córka będzie miała opiekę 24h a ja będę spokojniejsza, no i będzie można się skupić na sobie i maleństwie.
Po porodzie (wiadomo lepiej liczyć na pomoc innych) ... u dziadków nie będę musiała martwić się co gotować, jak prać, kto ma pójść z córką na sanki itd. Liczę, że do 3 tyg. powinnam odbudować swoje akumulatorki i nabrać wystarczająco siły by wrócić do domu na stare śmieci.
Tak więc żegnam się z wami przynajmniej do końca lutego. Jeśli jakimś cudem uda mi się skorzystać z komputera i dostępu do netu, dam znać co z nami.
A dziś ogłaszam konkurs na typy płci mojego brzuszkowego lokatora.
Chłopak czy dziewczynka?
Buziaczki dla Wszystkich.
