Jestem, a jakby mnie nie było.
Cisza w domu jak makiem zasiał, nie wiem jak ja egzystowałam jak dziewczyn nie miałam ... myśli, to mam z 1000 na minutę ...
Marzę o jednej takiej. Może się uda, do Tychów mam nie tak daleko (a jak nie to przyślą kurierem) teraz tylko jeszcze w odpowiednim momencie należy zrobić "klik" i będzie moja. A później się będę martwić co z nią zrobić.
Przepraszam, że nie odpisuję na waszych blogach, ale dom mam na głowie (niedziela będzie ciut luźniejsza - postaram się udzielić twórczo).
Buziole.
piątek, 30 lipca 2010
poniedziałek, 26 lipca 2010
Ojciec.
Posiadam i niestety tyle w tym temacie. Nie mogę z nim pogadać ani o rzeczach ważnych (ma mnie tylko jedną, a niestety nie wie co się ze mną dzieje, że mam rodzinę, a on dwie wspaniałe wnuczki), ani o tych błahych (że przypaliłam ciasteczka - ale i tak były dobre) ... niestety nasze relacje bardzo się pogorszyły kilka lat temu. Powiedziałam wtedy chyba o jedno słowo za dużo.
...I nastała cisza, początkowo była zbawieniem, było mi wszystko obojętne, później wkradło się zatroskanie i obawa ... a dziś.
Dziś jest pamięć o Jego dzisiejszej (kolejnej) rocznicy urodzin.
Bez życzeń, bez kwiatka, bez dobrego słowa.
Szkoda, że jest tak jak jest.
...I nastała cisza, początkowo była zbawieniem, było mi wszystko obojętne, później wkradło się zatroskanie i obawa ... a dziś.
Dziś jest pamięć o Jego dzisiejszej (kolejnej) rocznicy urodzin.
Bez życzeń, bez kwiatka, bez dobrego słowa.
Szkoda, że jest tak jak jest.
Cisza.
Dziwne uczucie. Słyszę własne myśli, rzadko jest mi to dane. Paula odstawiona do dziadków, przyjechali, spakowali, zabrali, pojechali ... (może nawet na tydzień) dziwnie mi, mała jednak się cieszy i to jest najważniejsze.
Hania śpi - co ja będę robić ... kurczę,
muszę sobie listę życzeń i postanowień sprawić.
Chyba mi fajnie, coraz lepiej, tak bardzo dobrze (czy aby nie wyrodna matka ze mnie?) ... nie chyba nie, takie odseparowanie na troszkę dobrze nam wszystkim zrobi.
Muszę nadrobić relacje Ja - On.
O tak, to priorytet.
Hania śpi - co ja będę robić ... kurczę,
muszę sobie listę życzeń i postanowień sprawić.
Chyba mi fajnie, coraz lepiej, tak bardzo dobrze (czy aby nie wyrodna matka ze mnie?) ... nie chyba nie, takie odseparowanie na troszkę dobrze nam wszystkim zrobi.
Muszę nadrobić relacje Ja - On.
O tak, to priorytet.
piątek, 23 lipca 2010
Nadal upalnie.
W dzień nie potrafię egzystować - upał nadal każdej z nas daje się we znaki. Dobrze, że mam tą łazienkę pod nosem) co jakiś czas chłodny prysznic orzeźwia nasze ciałka. Paula jakoś przekonała się do wody lecącej ciurkiem po ciele, ale nadal nie toleruje mycia i płukania wody pod prysznicem.
Rolety pół dnia mam zaciągnięte, tak by słońce nie nagrzało nam mieszkania, a i tak w domu temp. dochodzi do 30 st.C ale jest dobrze:-)
Zabawy urządzamy w domu (na dwór wychodzimy o ile już musimy)ostatnio hitem stało się stawianie namiotów między fotelami. Paula robi tam wszystko (to jej domek) nie wiem jak ona wytrzymuje tyle czasu na tak małej przestrzeni, ale sama pamiętam wchodzenie pod stół z kocem (głównie wieczorami) obowiązkowa była latarka - zabawa na kilka dobrych godzin.
2 ząbek Hani jest już na wylocie - lada dzień pokaże nam się kolejna perełeczka.
Początek weekendu zapowiada nam się raczej smętnie, po za jutrzejszym popołudniem:-)
Rolety pół dnia mam zaciągnięte, tak by słońce nie nagrzało nam mieszkania, a i tak w domu temp. dochodzi do 30 st.C ale jest dobrze:-)
Zabawy urządzamy w domu (na dwór wychodzimy o ile już musimy)ostatnio hitem stało się stawianie namiotów między fotelami. Paula robi tam wszystko (to jej domek) nie wiem jak ona wytrzymuje tyle czasu na tak małej przestrzeni, ale sama pamiętam wchodzenie pod stół z kocem (głównie wieczorami) obowiązkowa była latarka - zabawa na kilka dobrych godzin.
2 ząbek Hani jest już na wylocie - lada dzień pokaże nam się kolejna perełeczka.
Początek weekendu zapowiada nam się raczej smętnie, po za jutrzejszym popołudniem:-)
czwartek, 22 lipca 2010
*
Jestem. Jesteśmy.
Chwilowe problemy ustały z nadejściem słoneczka.
Mam nadzieję, że nie powtórzą się ciche dni (a raczej godziny) i te niedomówienia.
Niestety często w moim (naszym) życiu wiele rzeczy rozbija się o kasę. Życie kręci nam się wokół niej, tym za co kupić, czy zapłacić, na co wydać, kiedy oszczędzać itd.
Niestety nadal gonimy ten pieniąc, a on bardzo sprytnie nam ucieka.
Dziewczynki nadal radosne (choć starsza stara się zagarniać jak najwięcej dla siebie - czyżby kolejny bunt? Młodsza ma ostatnio dni i noce bardzo napięte - wyżyna jej się drugi ząbek).
PS. Waga Hani - 7700. Jest co nosić.
Chwilowe problemy ustały z nadejściem słoneczka.
Mam nadzieję, że nie powtórzą się ciche dni (a raczej godziny) i te niedomówienia.
Niestety często w moim (naszym) życiu wiele rzeczy rozbija się o kasę. Życie kręci nam się wokół niej, tym za co kupić, czy zapłacić, na co wydać, kiedy oszczędzać itd.
Niestety nadal gonimy ten pieniąc, a on bardzo sprytnie nam ucieka.
Dziewczynki nadal radosne (choć starsza stara się zagarniać jak najwięcej dla siebie - czyżby kolejny bunt? Młodsza ma ostatnio dni i noce bardzo napięte - wyżyna jej się drugi ząbek).
PS. Waga Hani - 7700. Jest co nosić.
piątek, 16 lipca 2010
Ulga.
Słodki i ciepły zapach... deszcz + wiatr...
Nareszcie. Jak mi dobrze.
Hania śpi.
Paula ogląda Przyjaciół.
Luby pojechał po coś miękkiego, niebieskiego... tak się cieszę:)
Nareszcie. Jak mi dobrze.
Hania śpi.
Paula ogląda Przyjaciół.
Luby pojechał po coś miękkiego, niebieskiego... tak się cieszę:)
środa, 14 lipca 2010
Karaiby...
...albo inne ciekawe ciepłe miejsce.
Najlepiej domek z wyjściem na plażę (ale taką prywatną) morze,
ja dziewczynki i ON. Kurczę te marzenia
... a w myślach nutka.
Najlepiej domek z wyjściem na plażę (ale taką prywatną) morze,
ja dziewczynki i ON. Kurczę te marzenia
... a w myślach nutka.
poniedziałek, 12 lipca 2010
Ta ostatnia niedziela.
...była piękna (w najlepszym wydaniu) jeszcze w sobotę miałam inne plany odnośnie kolejnego dnia, a tu proszę. Luby czasem potrafi mnie zaskoczyć (och tak pozytywnie) ...

Dziewczyny szalały. Starsza (dzięki uprzejmości sąsiada) dobre kilka godzin urzędowała we wraku samochodu - jak widać - zakazane zawsze smakuje najlepiej. Raj. Przecież i tak nic już tam nie zepsuje, ciężko było ją ściągnąć do domu. Choć grzecznie wróciła, nikt zapewne nie chce widzieć w jakim stanie było ubranie.


Młodsza grzecznie siedziała tam gdzie się ją posadziło (Fisher jak na razie naszym najlepszym przyjacielem), jeszcze miesiąc dwa a sama będzie urzędować w tym piachu (szkoda, że lato będzie już za nami) ... a co tam znajdziemy inną alternatywę. Dziąsła nadal opuchnięte, ale drugiego ząbka ni widu ni słychu (choć słychać ją jakby więcej) pojawiło się rozdrażnienie i ślinotok może związane to wszystko z ząbkowaniem.
Czekamy na kolejną upalną niedzielę i powtórkę z rozrywki, niech ta nie pozostanie pierwszą i ostatnią.

Cudnie.
Takiej niedzieli jeszcze nie było. Już o 9 rano byliśmy w drodze nad jeziorko. Po raz pierwszy po za domem w większym gronie, gdyż zabraliśmy Wujka K. Było bardzo miło. Kocyk pod drzewami, miły wiaterek od strony wody, ciepło, bardzo ciepło.






czwartek, 8 lipca 2010
środa, 7 lipca 2010
Śmieciarz.
Och jak żałuję (naprawdę bardzo mocno), że nie jestem śmieciarzem.
Znosiłabym do domu wszystko (prawie wszystko) co ludzie wyrzucają....
A dziś miałam niesamowitą okazję być w posiadaniu starego lustra (najprawdopodobniej do łazienki) może pochodziło z jakiejś toaletki bo nietypowo ścięte, ale i tak piękne rzeźbione i niestety zbyt masywne bym mogła je targać, a byłam z dziećmi. Jaki chaos panuje w mej głowie, już widzę gdzie by wisiało (oczywiście po renowacji) ale i tak wszystko co staroniemieckie (na odwrocie jakieś pięknie pisane zdania - może etykieta zakładu w którym było produkowane?)Znosiłabym do domu wszystko (prawie wszystko) co ludzie wyrzucają....
No jak ja teraz żałuję, to wiem ja tylko ja.
wtorek, 6 lipca 2010
A ja rosnę i....
poniedziałek, 5 lipca 2010
Relacja





Dziś (nareszcie) rozpoczął się remont u syna pana W.
Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, a klient będzie zadowolony z postępów (to mam taką cichą nadzieję) że posypią nam się kolejne zamówienia.
Zmykam do pichcenia:)
sobota, 3 lipca 2010
Weekendowo pozadomowo.
Dziś (naste) urodzinki mojej kochanej babci. Popołudniu rodzinką spotykamy się na działce, by wspólnie świętować. Pogoda wyśmienita, mam nadzieję, że utrzyma się tak przez cały weekend, gdyż mamy w planie zostać u dziadków aż do niedzieli. Może uda mi się zrobić kilka zadowalających fotek, działeczka o tej porze roku obfituje w piękne widoczki, choć po tegorocznych ulewach wiele krzewów nie obrodziło w piękne kwiaty.
4 lipca wybory - idę - mam nadzieję, że wygra pan K....i. To moje trzecie świadome wybory głowy państwa ... Och oby tym razem wyszło na moje:)
I na koniec.
Miało być video ze wspólnej zabawy (ale chyba za duże rozmiary mi się tworzą) ...
Będą moje małe śpiochy.

4 lipca wybory - idę - mam nadzieję, że wygra pan K....i. To moje trzecie świadome wybory głowy państwa ... Och oby tym razem wyszło na moje:)
I na koniec.
Miało być video ze wspólnej zabawy (ale chyba za duże rozmiary mi się tworzą) ...
Będą moje małe śpiochy.


czwartek, 1 lipca 2010
5 miesięcy.

Jak ten czas leci. Nasza mała solenizantka rośnie nam w zastraszającym tempie, uczy się błyskawicznie nowych umiejętności. Potrafi nieźle przewracać się z plecków na brzuszek, sprawnie łapie grzechotki, smoczkiem tak manewruje, że zawsze trafi nim odpowiednio do buzi. Pięknie zajada łyżeczką marchewkę, ziemniaczka a od dziś dochodzi mięsko, nie grymasi przy tym, a wręcz przeciwnie domaga się więcej i więcej. Niestety nie wiem ile obecnie waży, ale ubranka zakładamy już na 74-80 w zależności od firmy, wszystkie maleństwa idą w odstawkę, a wielu rzeczy nawet nie zdążyła raz założyć. Nadal niepewnie czuje się w wodzie, niby lubi kąpiele, ale zawsze leży w wanience z dużą rezerwą i niepewnością w oczach, może jak już będzie siedzieć, kąpiel stanie się większą przyjemnością. Gaworzy pięknie przy tym plując, czasem patrzy na mnie gdy wypowiadam jakieś słowo tak jakby je kodowała, ciekawe co sobie takie dziecko myśli...
Zasypia sama (w większości przypadków) bez problemu we własnym łóżeczku i na brzuszku, uwielbia tę pozycję, potrafi tak spać całą drzemkę, lub jeśli zasypia na pleckach to po jakimś czasie i tak wraca do pozycji brzuszkowej. Lubi podróże wsiadając do auta zasypia po 5 min. przejażdżki w w wózku ją fascynują lubi patrzeć na drzewa, budynki, nie lubi ostrego słońca zawsze na nie kicha :) Pierwszy ząbek już jest, kolejne pchają się do wyjścia, gdyby nie żel i nurofen pewnie bardzo by cierpiała. Po za tym mam bardzo pogodne dziecko, nie płacze (chyba że coś boli) uśmiecha się do wszystkiego, w głos raczej do taty, który nie wiem jak to robi ale zawsze potrafi doprowadzić ją do rechotu.
Subskrybuj:
Posty (Atom)